Cozumel Best czyli co, gdzie, jak na tej rajskiej wyspie

Czyli rzecz o tym jak zakończyć rok najlepiej jak się da. Bez spiny, przygotowań, makijażu i przytupu. Za to z wiatrem we włosach, bryzą morską, słońcem i pełnym luzem. Zdecydowanie był to najlepszy Sylwester ever. A jak to zwykle bywa w takich sytuacjach – Cozumel był dziełem przypadku. 

prom na Cozumel

Tak, bo wyspy Cozumel w planach nie było wcale. Wszystkiemu „winne” ceny hoteli, które na Sylwestra poszybowały w kosmos. Co dziwne, jeden z tańszych noclegów znaleźliśmy na Wyspie Jaskółek. To się nazywa fart. Innymi słowy głupi to ma zawsze szczęście. 😉 Spontaniczna decyzja i… płyniemy. Niestety, żeby było najlepiej, czasem musi być najgorzej. Nie wiem czy to standard, ale podróż na Cozumel zdecydowanie nie należała do przyjemnych. Fale były naprawdę duże, łodzią bujało na prawo i lewo, w ruch poszły foliowe woreczki i wiadra. Na szczęście my nie musieliśmy korzystać, ale powiem szczerze, że było blisko.

Playa del Carmen z promu

A powyżej Playa del Carmen w przed sylwestrowy dzionek. Jak widać nikt nie martwi się o kreacje i ondulacje. Po prostu relaks.

Hubert Cozumel

Zameldowaliśmy się, zarezerwowaliśmy skuter na następny dzień i poszliśmy w miasto, kończąc w jednej z pysznych knajpek.

plaża na Cozumelu

A tak zaczęliśmy świętować Sylwestra. Skuter na takich małych wysepkach spisuje się wyśmienicie. Najpierw mieliśmy okazję w ten sposób zwiedzać Isla Mujeres, więc wiedzieliśmy, że na Cozumelu postąpimy tak samo. I znowu dobra decyzja.

skuter Cozumel

Zupełnie subiektywnie to nasze ulubione miejsce na Jukatanie (oczywiście nie widzieliśmy wszystkich). I nawet nie chodzi o krajobrazy, które były piękne, ale o atmosferę, klimat i ogólnie „to coś”, co sprawiło, że zaiskrzyło. 🙂

droga i plaża Cozumel

Wybrzeże takie puste. A wszędzie przecież tyle turystów.

flaga meksyku

zatoka Cozumel

plaża Cozumel

wybrzeże Meksyk

Monika Cozumel

błękitna woda Cozumel

I woda taka czysta. I miejsca tak dużo.

aligator na Cozumelu

A jednak ktoś mieszka w pobliżu.

wybrzeże Cozumel

pusta plaża Cozumel

Zastanawiacie się jak zakończył się nasz dzień? Na leżaczkach, na dachu hotelu, nad basenem, z Coroną w ręku. I muszę was zaskoczyć – nie dotrwaliśmy do północy, tacy z nas imprezowicze. 😀

miasto Cozumel Monika

Pierwszy Sylwester, po którym obudziliśmy się wypoczęci, zadowoleni i pełni energii. Dzień zaczął się pięknie. Postanowiliśmy powłóczyć się po San Miguel – głównym miasteczku na wyspie, które ma naprawdę fajny klimat.

miasto Cozumel

miasto Cozumel

miasto Cozumel

miasto Cozumel Hubert

miasto Cozumel

Po południu znowu wsiedliśmy na prom, tym razem nieco mniej bujało. Z Playa del Carmen udaliśmy się autobusem na ostatnią noc do Cancun.
Tu trafiliśmy do niezłej knajpki „Mi Pueblito” – polecam. Wróciliśmy tu jeszcze rano, gdy śniadanie w hotelu okazało się gorzej niż słabe.

wieczór w Meksyku

Ostatni dzień, czyli dzień powrotu okazał się smutny (bo trzeba opuścić Meksyk – a było tak dobrze!) i męczący (bo podróż była dłuuuga). W dodatku zgubili nasze bagaże, więc w Bergamo zostaliśmy bez majtek. Ale nie ma tego złego, walizki wróciły po dwóch tygodniach, a my dostaliśmy trochę extra $.

A jakby zamiast zdjęć, ktoś wolał video, to mamy dla Was (i dla siebie 😉 ) mały filmowy bonus.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *