Tre Cime di Lavaredo, czyli kwintesencja Dolomitów

Na najlepsze czasem trzeba poczekać. Ale w sumie to nie ma tego złego – jeżeli teraz przekonacie się, że Dolomity nie mogą dłużej na Was czekać i kupicie bilety np. do Bergamo, to traficie w idealny moment, żeby zachwycić się tym miejscem. Kto wie, może nawet zakochacie się na zabój tak jak my! 

Po poprzednie wpisy z Dolomitów (i Wenecji) zapraszamy tu i tu. Jak widzicie było to dość dawno, ale zapewniam, że takich widoków się nie zapomina i zdecydowanie jest to miejsce nr 1 we Włoszech dla nas (a już w kilku byliśmy).

Cóż takiego niezwykłego kryje się pod nazwą Tre Cime di Lavaredo (albo jak kto woli Drei Zinnen)? Masyw górski składający się z trzech charakterystycznych szczytów, wokół których wiedzie wręcz epicki szlak. Ów szlak to pętla o długości 9-10 km (dokładnie nie pamiętam), którą idzie się z rozdziawioną z zachwytu buzią praktycznie non stop. Trasa rozpoczyna się przy bezpłatnym parkingu Rifugio Arunzo, ale aby do niego dojechać trzeba wcześniej, jakieś 7 km wcześniej, uiścić opłatę 25 Euro. Dla mega piechurów dodam, że można tą odległość przejść z buta i wtedy eurasie zostają w kieszeni.

Szlak nie jest trudny, miał „momenty”, ale w ogólnym rozrachunku naprawdę spoko (nawet dla nas). Ile czasu zajmie przejście to już zależy od indywidualnego tempa i wybieranych ścieżek. My spędziliśmy tu pół dnia, ale z przerwami na kanapki i robienie fotek, więc sami rozumiecie. Ile fotek można tutaj zrobić? Duuuużo. Więc selekcja też trochę trwała. Zastanawiacie się jeszcze, czy było warto? BYŁO. Oto dlaczego 🙂

Czy trzeba coś więcej dodawać? 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.