Olá Lisboa!

Nowy rok już się na dobre rozpoczął, więc najwyższa pora ruszyć swój zadek i poszukać kolejnych wrażeń. Jako, że pogoda w naszym pięknym kraju nie rozpieszcza zdecydowaliśmy się na krótki czas zmienić nieco klimat. Tym razem padło na Lizbonę. Dodatkowym atutem, oprócz znalezienia tanich biletów oczywiście, było to, że nie byliśmy wcześniej w Portugalii. A więc Olá Lisboa!

Ale żeby nie było tak prosto (bo jak wiecie nigdy nie jest 🙂 ) musieliśmy najpierw zawitać na lotnisku Warszawa Modlin, które i tym razem nas nie zawiodło i dostarczyło kolejnych atrakcji. A było następująco: przyjechaliśmy grzecznie pociągiem do Modlina, potem jeszcze busik na lotnisko, przejście przez kontrolę, paszporciki itp. no i stoimy już sobie w kolejce do gate’u tak jak wszyscy pasażerowie tanich linii lotniczych ryanair, którzy martwią się że zabraknie dla nich miejsca w samolocie 🙂 , a tu nagle niespodzianka nasz samolot wylądował na Okęciu. Okazuje się, że złe warunki pogodowe (mgła dokładnie mówiąc), uniemożliwiły lądowanie na tym jakże zacnym lotnisku. No to teraz czekamy na autobusy, które zawiozą nas z powrotem do Warszawy (wśród podróżujących co ciekawe nie zabrakło też „gwiazd”, może ktoś kojarzy Marinę Łuczenko? 🙂 ) No dobra teoretycznie moglibyśmy sobie tak jeździć między lotniskami, gdyby nie fakt, że „nieco” nam się spieszyło, gdyż lot mieliśmy nie bezpośrednio do Lizbony, a do Londynu Standsted gdzie przesiadaliśmy się (zdziwieni? raczej nie 🙂 ). Po lekkim stresie, że nie zdążymy na drugi samolot i będziemy musieli zostać na dłużej w Londynie, wszystko kończy się happy endem i wieczorem witamy się z Lizboną.

Lizbona ma naprawdę bardzo dobrą komunikację miejską. Kupujemy bilet (dobowy (6EUR) polecamy, gdyż oprócz do przejazdów metrem, autobusami i tramwajami, przydaje się jeszcze do innych „wejściówek”) i z lotniska jedziemy metrem do centrum, gdzie mamy zarezerwowany hotel. Jest już późny wieczór, my zmęczeni, na zewnątrz deszcz, a więc zostajemy w hotelu i odpoczywamy.

Następny dzień spędzamy na szwędaniu się po mieście. Chwilami spacer jest nieco męczący, gdyż stolica Portugalii położona jest na wzgórzach. Na początku docieramy między innymi do Castelo de São Jorge, skąd roztacza się piękny widok,  a wokół znajduje się mnóstwo urokliwych uliczek.

 

Udaliśmy się też w okolice Praça do Comércio, który znajduje się tuż przy rzece Tag.

5 komentarzy

  1. lizbona jest w planach na ten rok (od zawsze), szkoda tylko że nie da się tanio bez przesiadek, bo zawsze zżera to czas, a tu 20 dni urlopu, a tyle miejsc dookoła, jak żyć!
    będzie jeszcze jakiś wpis? poka wiecej azulejos! i co dobrego jedliście? 🙂
    może nie doczytałam, ale długo byliście w lizbonie?

    1. ciężkie życie, trzeba kombinować! 😀 byliśmy tylko 3 dni, faktycznie przesiadki zżarły sporo czasu:/, będzie wpis albo wpisy? zobaczymy;) azulejos pewnie też będą. Jedzonko pyyycha, nie powtórze co zamawialiśmy 😉 a o robieniu fotek raczej nie myśleliśmy tym razem:)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.