Co zobaczyć na Korfu? Nasze osobiste „must see”

korfugp

Na przygotowanie się do wyjazdu do Japonii mieliśmy prawie rok, a na Korfu aż… 1 dzień. Ta grecka wyspa zupełnie nie była w naszych planach, ale jak pojawił się last za 500 stów z Rainbow, a nasze plany na weekend w polskich górach legły w gruzach, gdyż non stop padał deszcz, nie było sensu się długo zastanawiać. Bierzemy! Na zorganizowanym tripie, bo to przecież prawdziwym podróżnikom (którymi zresztą nie jesteśmy) nie wypada, nie byliśmy od czasu naszego pierwszego zagranicznego wyjazdu, czyli kilka lat temu. Ale jak się okazuje opcja zrób to sam wcale nie zawsze jest najtańsza i w tym wypadku nie byłoby najmniejszych szans przebicia tej kwoty, a zawierała ona przelot, hotel, transfery lotniskowe i wyżywienie, także sorry. Jako, że wszystko mieliśmy podstawione pod nos, nie musieliśmy się właściwie wcale przygotowywać, 1 dzień na spakowanie kilku par majtek spokojnie wystarczył. Choć lubimy decydować o sobie sami, fajnie było na te 5 dni poczuć tak wakacyjnie. Oczywiście nie spodziewajcie się, że przez ten czas leżeliśmy nad basenem z drinkiem w ręku (choć zupełnie nie potępiamy), tego wypoczynku było by już dla nas za dużo. 😉 Wypożyczyliśmy rozklekotane auto i ruszyliśmy zwiedzać. Korfu bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Było lepiej niż się spodziewaliśmy. Postanowiłam nieco inaczej podejść do tego posta i zamiast pisać dzień po dniu co robiliśmy, napisać mini-przewodnik, co warto zobaczyć na tej najbardziej włoskiej z greckich wysp. A nóż widelec się komuś przyda. W końcu sezon wakacyjny właśnie się zaczął.  Czytaj dalej →

Przez Osakę do Kioto

torigp

Japonia jak powszechnie wiadomo do najtańszych miejsc nie należy. Nam jednak udało się spędzić tydzień w kraju kwitnącej wiśni i nie zrujnować finansowo. 😉 Jak? Po pierwsze loty. Jak już pisałam bilety do Japonii kupiliśmy w super cenie na rok wcześniej. Do tego zachciało się zobaczyć Kioto. Pociągi drogie, na szczęście mieliśmy mile, których nie zawahaliśmy się użyć. I tak oto odcinki Tokio-Osaka-Tokio pokonaliśmy niemal za darmo linią ANA. Loty to jednak nie wszystko, mieszkać też gdzieś trzeba. O ile ceny hoteli w Tokio były do przeżycia, w Kioto to jakieś kompletne wariactwo. Nie wiem, czy było to związane ze świętami czy zawsze jest taka masakra, ale noclegi w tym mieście były najdroższymi jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Taniej było nawet na Hawajach. Po dłuższej analizie, doszliśmy do wniosku, że spać będziemy w Osace (gdzie hotele były o połowę tańsze), a w dzień zwiedzać Kioto. I uwierzcie, to naprawdę nie był zły pomysł.

Everyone knows that Japan is expensive. We however managed to spend a week in the country of the rising sun and not get financially ruined. 😉 How? First the flights. As I already mentioned we bought to Japan in a great price. In addition we wanted to see Kyoto. Trains are expensive, luckily we had miles which we did not hesitate to use. And so the route Tokyo-Osaka-Tokyo was taken almost for free onboard ANA. Flights are not everything, you have to stay somewhere too. While the prices for hotels in Tokyo are OK, in Kyoto are complete crazy. I do not know whether it was associated with the holidays or they are always high but accommodation in this city was the most expensive we have ever seen. It was cheaper even in Hawaii. After a long analysis, we came to the conclusion that we will sleep in Osaka (where the hotels were about half price), and on the day would visit Kyoto. Believe me, that was really a good idea. Czytaj dalej →

Migawki z Tokio

tokiogp4

Majówka w Japonii? Brzmi burżujsko. Zwłaszcza jak dodać, że bezpośrednio, dreamlinerem LOTu. Ale spokojnie, nie wygraliśmy na loterii ani nic z tych rzeczy. Wystarczy, kiedy pojawi się okazja – skorzystać z niej. Niby proste, nie? Ale jakoś nikt nie zdecydował się z nami polecieć. Mimo że majówka, mimo że bezpośrednio i mimo że bilety za 800 zł. Tak, do Japonii. Problem polegał na tym, że trzeba się było zdecydować „na cito”, a na skorzystanie z biletów poczekać prawie okrągły rok. Zdecydowaliśmy, poczekaliśmy i skorzystaliśmy. A jak było, zobaczcie dalej.

May in Japan seems richly. Especially if you add the direct flight onboard the 787 Dreamliner. Hold on, we did not win the lottery or anything like that. It is enough to act fast when you get a chance . Sounds simple, right? But somehow no one decided to go with us. Although the golden week, although directly, and although 200 EUR tickets. Yes, to Japan. The problem was that you had to decide „now” and wait almost a year to use the ticket. We had made the decision, waited and then took the flight. And how was it, you will see below. Czytaj dalej →

Noto & Syrakuzy na pożegnanie z Sycylią

noto

Na deser zostawiliśmy sobie dwie sycylijskie perełki. Po pobudce w gaju cytrusowym, mamy już bardzo blisko do pierwszej z nich. Proszę Państwa oto Noto. Chociaż chwileczkę wygląda znajomo… Czy to wciąż Sycylia, a może… Malta? Takie właśnie było moje pierwsze skojarzenie po przekroczeniu bramy, wpisanego na listę UNESCO, starego miasta.

For a dessert we serve you the two Sicilian pearls. After waking up in a citrus grove, we are already very close to the first one. Ladies and gentlemen this is Noto. It looks quite familiar… is it still Sicily or maybe Malta…? This was the my first thought after crossing the gate of UNESCO-listed old town. Czytaj dalej →

Scala dei Turchi & Enna – Sycylia część druga (nie ostatnia)

enna

Jak się ma za dużo na liście „do zobaczenia”, a za mało czasu, to człowiek wariuje. W konsekwencji popełnia błędy kosztujące go wiele tak cennych przecież godzin, które zamiast spędzić na podziwianiu pięknych widoków, przeznacza na jazdę nudną autostradą. To by było tyle słowem wstępu jeżeli chodzi o „Schody Turków”. Ten majestatyczny, biały klif schodzący wprost do błękitnego morza jest niezwykle fotogeniczny. Na zdjęciach, zwłaszcza tych po obróbce – rewelka. W rzeczywistości – mój największy zawód na Sycylii.

When you have too much on „to see” list and the time is not on your side, you can go crazy. As a result, mistakes can cost you many precious hours. So instead of spending time admiring the beautiful views you ride a boring highway. That is enough words of introduction when it comes to „Stairs of Turks”. This majestic, white cliff descending straight into the blue sea is extremely photogenic. In the pictures, especially after photoshop – great. In fact – my biggest disappointment in Sicily. Czytaj dalej →