Tulum

Święta, święta i po święta można by rzec… 😀 Ale na Jukatanie nie odczuliśmy żadnej różnicy w tym, jaki jest dzień roku. Z drugiej strony, ciężko sobie wyobrazić, żeby w miejscu tak turystycznym, pozamykać wszystko i zająć się świętowaniem, w momencie, gdy przecież można najwięcej zarobić. Nasz plan na po Świętach był całkiem ambitny, a na początek postanowiliśmy zobaczyć Tulum. Postanowiliśmy w końcu też stać się bardziej mobilni i spróbować wypożyczyć samochód. Spróbować to było kluczowe słowo w tym czasie.Czytaj dalej →

Ale Meksyk!

(Nie)stety nie możemy usiedzieć w miejscu i choć zazwyczaj nasze wojaże nie trwają dłużej niż 2-3 tygodnie (takie lubimy najbardziej), to staramy się, aby były jak najczęściej. I ku niezadowoleniu niektórych członków naszej rodziny, bywają nawet w Święta, które swoją drogą wydały nam się świetnym momentem na odwiedzenie miejsca już dawno krążącego po naszych głowach. Co więcej, zupełnie nie możemy obiecać, że to był ostatni raz.Czytaj dalej →

Boracay vol. 2

Umówmy się, Boracay to nie jest miejsce, do którego przybywa się po ekstremalne wrażenia. Tu się przyjeżdża po relaks na plaży, drink pod palemką i napychanie owocami morza. Ok, można jeszcze skorzystać z jakiejś wycieczki typu „island hopping” (chociaż jak spojrzycie na mapę to tam wysp nie ma, raczej większe skały), jakiś snorkeling albo paddleboarding. Boracay ma nieco ponad 10 km2, a jego najwyższe wzniesienie Mount Luho – 100 m n.pm.m. ciężko nawet górką nazwać. Więc zasadniczo jedyne pytanie, jakie zadajesz sobie po śniadaniu, to która plaża dziś? Było już o nich w poprzednim wpisie, pora na kolejne.Czytaj dalej →

Raj? Boracay

Komercha, turyści, imprezy na plaży i dmuchane pelikany? Zgadza się. Słońce, dobre hotele, pyszne owoce morza, błękitna woda, puste zatoczki i sielski klimat? Tak, to wszystko jest na tej niewielkiej filipińskiej wyspie. Jeżeli marzy Wam się totalny relaks w środku zimy, to na Boracayu znajdziecie swój raj. My znaleźliśmy.Czytaj dalej →