Don’t walk after dark they say, you will get hurt they say :)

Przed wyjazdem z kraju obiecywaliśmy sobie, że nie będziemy chodzić po mieście po zmroku – ze względów bezpieczeństwa (niepotrzebnie). Zajęło nam kilka godzin pobytu w Limie, aby skutecznie od tego założenia odejść 🙂 Po delikatnym hiszpańsko-angielskim targu z taksówkarzem (kurs z Miraflores około 15 soli) jedziemy do serca i towarzyskiego centrum Limy – Plaza Mayor (aka. de Armas). Wcześniej czy później trafi tu każdy odwiedzacz Limy – jest niczym Warszawski Zamek Królewski (choć znam i takich, którzy do tego miejsca nie trafili 🙂 ). Spędzamy przyjemnie czas siedząc na ławce, sącząc cusquena i przyglądając się localsom.

Before leaving the country we promised ourselves that we would not walk around the city after dark – for safety reasons (unnecessarily). It took us a few hours of stay in Lima to effectively forget about this deal 🙂 After a bit of Spanish-English bargain with the taxi driver (course from Miraflores around 15 soles) we go to the heart and social center of Lima – Plaza Mayor (aka. de Armas). Sooner or later, every Lima visitor will get there – it is like the Warsaw Royal Castle (although I know some folks who didn’t reach it being in Warsaw 🙂 ).  We spend a nice time sitting on a bench, sipping Cusquena and looking at locals.Czytaj dalej →

Stop numero due! – Lima [Edit]

Po długiej podróży i podwójnej zmianie stref czasowych, docieramy do drugiego przystanku – Limy. Po wyjściu z lotniska, nieco przytłoczeni nowością miasta, zmierzamy do naszego miejsca zamieszkania – Miraflores. Mieszkają tu prawie wszyscy odwiedzający Limę. 🙂 Po tanim obiedzie w knajpie, w której stołują się sami Peruwiańczycy (Monice z sukcesem udaje się zamówić po hiszpańsku tortillę z kurczakiem i wołowiną + piwo), zmierzamy nad Pacyfik!
 Czytaj dalej →