Italy again?! Brescia

Niedługo chyba Włochy staną się naszym drugim domem. Widząc tanie bilety dostępne w tamte rejony nie możemy się oprzeć pokusie i nie skorzystać. Kraj ten ma bowiem do zaoferowania wiele, przede wszystkim dobrą, słoneczną pogodę, której często nam brakuje, do tego piękne włoskie miasteczka o scenerii niczym z filmu, no i oczywiście pyszne jedzenie i wino! Czego chcieć więcej?

Tym razem żeby nie być do końca monotonnymi wylądowaliśmy w Bergamo. Lot był w godzinach wieczornych, a do tego znacząco się opóźnił, w związku z czym nasze plany zaczęły się lekko walić, ale na szczęście udało nam się je zrealizować, tylko z większymi emocjami:) Po wylądowaniu w ciągu kilku minut dojechaliśmy autobusem na dworzec kolejowy w Bergamo, gdyż postanowiliśmy jechać dalej. Na miejscu okazało się, że ostatni bezpośredni pociąg do miasta Brescia, odjechał 15 minut temu. Został już tylko jeden pociąg jadący w tamtym kierunku, ale z przesiadką. Podjechał pociąg. Noc. Na dworcu prawie pusto, tylko kilka podejrzanych typów się kręci. Lekka konsternacja. Już mieliśmy wracać na lotnisko, gdzie być może udało by się znaleźć autobus, jednak po drodze zaczepił nas motorniczy i spytał czy mamy problem. Wyjaśniliśmy o co chodzi, a sympatyczny Pan nam wszystko objaśnił i stwierdził, że nie musimy się martwić, pociąg będzie na czas i zdążymy. Uspokojeni wsiedliśmy i jedziemy. Cały pociąg dla nas. Wszystko fajnie dopóki nie okazało się że już minęła godzina o której miał być na miejscu, a na przesiadkę mieliśmy tylko 9 minut. Mój nieco zniecierpliwiony partner podróży otwiera drzwi do kierowcy pociągu i pyta motorniczego czy zdążymy – ten nadal wyluzowany twierdzi że bez problemu. Wreszcie wysiadamy. Okazało się że mamy 4 minuty na przesiadkę. Znaleźliśmy peron. Ale dziwna sprawa, bo wszystko zagrodzone i nie ma przejścia. Dołączył do nas jakiś Włoch też zdziwiony. Przesunął ogrodzenie i przeszedł, więc my za nim:) Pytamy go po angielsku co się stało, on po włosku odpowiada i generalnie wymieniamy w ten sposób jeszcze parę zdań – ogólnie chyba się dogadaliśmy 🙂 Nadjeżdża pociąg, tylko jest mały problem bo nie zatrzymał się tu. No to biegniemy. Z boku musiało to wyglądać śmiesznie, ale my takiego sprintu to chyba nigdy nie przeżyliśmy, w ostatniej sekundzie mój partner wbiega na peron i niczym ułan krzykiem zatrzymuje odjeżdżający już pociąg. Wsadza nogę między drzwi i na mnie czeka 🙂 Udało się wskoczyć… Uff… naprawdę nie chcielibyśmy zostać na takim pustkowiu w środku nocy :/ Zmęczeni docieramy do Brescii, gdzie zaplanowaliśmy spędzić noc i częściowo kolejny dzień. Miasto nie jest jakoś szczególnie oblegane przez turystów. Jest tu dość spokojnie, ale jednocześnie czuć typowo włoski klimat. Jak na krótki pobyt całkiem uroczo, jednak przy dłuższym  mogłoby się  już trochę nudzić. Przynajmniej takie odnieśliśmy wrażenie:) Dlatego jeszcze tego samego dnia wsiedliśmy w pociąg i pojechaliśmy dalej. Oczywiście pociąg był spóźniony…:)












Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.